Często się mówi, że nie ważne jak zaczynasz, ale ważne jak kończysz. Gdy słyszymy takie słowa, myślimy sobie, że taka osoba nam źle życzy. Pokazał swoje prawdziwe oblicze, jeszcze nie odniosłem końcowego sukcesu, ale już mi zazdrośnik tutaj życzy upadku. Jednak tak naprawdę to bardzo dobra rada. Możesz mieć najlepszy start, a i tak nie wygrasz wyścigu. Ba! Możesz nie dojechać nawet do mety, dlatego warto zachować czujność na każdym etapie.

Kiedy startujesz z nowym projektem lub produktem, pierwsze co, to przyglądasz się, jak rośnie zainteresowanie nim i przede wszystkim jego sprzedaż. Kiedy widzisz duży wzrost, napawa to Ciebie entuzjazmem, spodziewałeś się nie co gorszego wyniku, a tu proszę, strzał w dziesiątkę. Wiele osób w podobnej sytuacji jest już bliskie ogłosić sukces, widząc siebie jako zwycięzcę w batalii z konkurencją. Jednak po czasie spotykamy się z pewną niespodzianką. Po świetnym starcie przyszło wyhamowanie. Sprzedaż utrzymuje się na takim samym poziomie lub nawet gorszym. Wtedy pojawia się pierwsze pytanie, co się dzieje? Z każdym kolejnym dniem atmosfera staje się przy tym bardziej nerwowa, co nie pomaga w ustaleniu odpowiedzi.

Cykl życiowy każdego produktu wygląda jak góra. Na początku widzimy stok wznoszący się na sam wierzchołek. Sam szczyt to najważniejszy moment w życiu każdego produktu, ponieważ jest to czas największej stabilności i największych zysków. Po tym złotym okresie jak go osiągniemy (on też kiedyś przeminie), powoli zaczynamy schodzić w dół z drugiej strony góry. Mniej więcej tak można opisać cykl życiowy produktu. Pierwsza faza wzrostu, przy której zaczynamy się wzbijać powoli do góry, spowodowana jest tym, że trafiła ona do klientów, którzy lubią nowości. Są to osoby, które gdy tylko pojawia się jakaś nowość, to muszą ją mieć lub jej spróbować, nazywamy takich ludzi prekursorami. Dla nich nawet zbyt wysoka cena nie będzie przeszkodą, co często widać po branży smart fonów. Wyobraź sobie, że otwiera się nowa restauracja w mieście. Nim ty się o niej dowiesz, to prekursorzy już tam byli, smakowali i zajadali się różnymi daniami. To grono osób stoi za udanym otwarciem i nie raz zbyt dużym entuzjazmem właściciela. Jednak należy uważać, ponieważ ta faza dobiegnie w pewnym momencie końca. Przecież wszystkie te osoby przyjdą, skosztują i bardzo prawdopodobne już nie wrócą. Pójdą na otwarcie nowej restauracji, oni po prostu kochają wszystko, co występuje po przymiotniku nowe, dlatego nie powinno to Ciebie dziwić.

Tutaj właśnie pojawia się twoja pierwsza przeszkoda do pokonania (a często najważniejsza). Ponieważ między prekursorami a kolejnymi klientami, których musisz pozyskać w drodze na sam szczyt, pojawiła się przepaść. Jeżeli jej nie przeskoczysz, to niestety twoja droga na samą górę całkowicie wyhamuje. Wynika ona z tego, że o ile prekursorów namawiać do nowego nie trzeba, to kolejną grupę klientów już tak.

Co można zrobić, by przeskoczyć, przepaść?
Przede wszystkim nie wolno dać się zwieść początkowemu sukcesowi, kiedy rozpoczynasz dobrze sezon, nie znaczy to, że od razu wygrasz ligę. Często pycha kroczy przed upadkiem, a widok wielu klientów może uśpić naszą czujność. Dlatego bardzo ważne jest w tym momencie nie rezygnować ze swojej strategii. Spotykałem się z wieloma firmami, które w takim momencie wycofywały się z zaplanowanych kampanii reklamowych, nie widząc potrzeby wydawania pieniędzy. Czy działały bardzo opieszale, nie przywiązując uwagi do social media, rzadko publikując wpisy lub czasami nawet nie zakładając konta, bo po co? W efekcie, kiedy przyszło do przeskoczenia przepaści, takie firmy nie miały narzędzi, których same się pozbyły. Niestety w takich momentach, kiedy cała machina wyhamuje, ciężko jest ponownie ją uruchomić, by wszystko znowu nabrało rozpędu.

Dlatego pamiętaj, jeżeli miałeś plan jak zdobyć swój szczyt, to z niego nie rezygnuj, mimo dobrego startu. Twój motor wzrostu musi być realizowany wg wcześniej zaplanowanej strategii. Bo nawet gdy na twojej drodze pojawi się przeszkoda, która znowu Ciebie wyhamuje. Możesz dokonać optymalizacji, bo wszystko będziesz miał pod kontrolą i będziesz wiedział, co działa, a co nie.

Czytaj więcej:

Autor:




Damian Nowakowski – praktycznie od początku swojej ścieżki zawodowej, jestem związany z marketingiem. Co nie było takie oczywiste, bo z wykształcenia jestem kulturoznawcą – specjalizacja medioznawstwo. To chyba właśnie zainteresowanie mediami, popkulturą i naukami społecznymi, pchnęło mnie w stronę marketingu. Doświadczenie i wiedzę zdobywałem m.in. w Grupie Polska Press i TVP.