Wiele dużych przedsiębiorstw decyduję się powierzyć role ambasadora marki znanym osobom, które stają się jej twarzą (ING i Marek Konrad). Daje to gwarancję, że marka zyskuje na rozpoznawalności, wiarygodności w oczach konsumentów i jeżeli dobrze jest dobrana osoba, to również zyskuje sympatię klientów. A to wszystko przekłada się na siłę marki i jej wyniki finansowe. Przykładów takich udanych kampanii znajdziemy pewnie sporo, jednym z nich może być, chociażby PKO BP z Szymonem Majewskim. Odświeżony wizerunek banku ze znanym bohaterem, od razu przypadł do gustu klientom, realizując plan roczny, jedynie w 6 miesięcy. Jednak zdecydowaną ilość małych firm nie stać na to, by zatrudnić ambasadora marki. Większość firmy nie ma aż takich budżetów, by dotrzeć do wszystkich potencjalnych klientów, a co dopiero płacić aktorowi za promocję marki.

Czy to znaczy, że nie ma szans na pozyskanie ambasadora własnej marki? Człowieka, który będzie w wiarygodny sposób reprezentował wartości naszej firmy? Który również serdecznie poleci nasze produkty? Uwierz mi, że możesz pozyskać takiego ambasadora, zdecydowanie mniejszym nakładem niż Ci się wydaje. Korzyścią jest to, że on będzie przy tym autentyczny, bo będzie to robił z własnej woli i w wiarę twoją markę.

Wielu z nas zapomina, że dzięki internetowi szczególnie te małe firmy zyskały narzędzie do skutecznego marketingu. Do robienia tego samego, co wielkie korporacje, tylko w mniejszym lokalnym otoczeniu. Wbrew pozorom to, że internet jest w pełni demokratyczny, bywa jego wadą, ale wg mnie to zdecydowanie jego największa zaleta. Zmieniła się komunikacja, za pomocą mediów społecznościowych stała się ona dwukierunkowa. Marki zaczęły prowadzić dialog ze swoimi klientami (jeżeli nadal traktujesz Facebooka, jako narzędzie do wrzucania aktualności i ofert, zastanów się dobrze, co czynisz?), często ulegając im i musząc przyznać im rację. Jednak internet też dał możliwość do wystawiania opinii, dzielenia się swoją oceną przez innych klientów (kiedyś by poznać opinię o firmie, pytałeś znajomego, a co było, gdy nie korzystał z ich usług?). Opinię klientów są bardzo ważne przy podejmowaniu decyzji i nie można ich bagatelizować, wręcz należy się cieszyć z tego, a obawiać się powinny jedynie firmy nieszanujące swoich klientów. Wszystkie te zmiany spowodowały odwrócenie się ról, ponieważ dzisiejszy konsument, nie jest jedynie odbiorcą naszych komunikatów (w tym reklamowych), ale jest przede wszystkim nadawcą. Dzięki czemu ma narzędzie, by markę skrytykować, ale przede wszystkim może zostać jej największym orędownikiem, bo jego wypowiedzi zostaną zauważone. Będzie najbardziej lojalnym, autentycznym i wiarygodnym w swojej opinii i komentarzach. Tym, który będzie chętnie się dzielił jej materiałami i bronił, gdy zajdzie taka potrzeba. A dla wielu jego opinia będzie miała większe znaczenie niż zatrudnionego do reklam popularnego aktora.

Jak to wygląda w praktyce?

Prowadząc swoje media społecznościowe lub newsletter, warto przyjrzeć się zaangażowaniu odbiorców. Szczególnie tym osobom najbardziej aktywnym (zastanawiałeś się dlaczego, niektórzy dają z siebie więcej?). Dzisiaj Facebook trochę nam to ułatwia, ponieważ stworzył taką pozycję jak „lider wśród fanów”, nagradzając odznaką najbardziej komentujących, lubiących, czy udostępniających nasze posty. To trochę nam ułatwia zadanie, bo możemy nasze posty kierować jedynie do samych „liderów”. Jednak w sztuce pozyskiwania ambasadorów marki, ważne jest to, że my ich dostrzegamy. My ich w wybrany przez nas sposób wyróżniamy (specjalnym rabatem, zaproszeniem, podziękowaniami). Nie da się tego zrobić, w momencie, kiedy człowiek nie słucha i nie obserwuje tego, kto i w jaki sposób komentuje i wypowiada się o twojej marce. Osoba przez nas wyróżniona, nie tylko będzie nam wdzięczna, ale będzie zaszczycona, że my ją zauważyliśmy. Przypomina to trochę relację Idola, który ze sceny zauważa jedną ze swoich fanek i rzuca jej koszulkę lub woła na scenę. Tworzy się taka nieprzerwana relacja między marką a jej klientem, obie strony się do siebie zbliżają. Nasz ambasador wielokrotnie zwiększa swoją aktywność,  jeszcze bardziej się stara, ponieważ wie, że jest doceniany za swoją aktywność (a to tyczy się nielicznych). O takiego ambasadora zachęcam walczyć. 

Czytaj więcej:

Autor:




Damian Nowakowski – praktycznie od początku swojej ścieżki zawodowej, jestem związany z marketingiem. Co nie było takie oczywiste, bo z wykształcenia jestem kulturoznawcą – specjalizacja medioznawstwo. To chyba właśnie zainteresowanie mediami, popkulturą i naukami społecznymi, pchnęło mnie w stronę marketingu. Doświadczenie i wiedzę zdobywałem m.in. w Grupie Polska Press i TVP.